Projekt z historii
Fidury to niewielka wieś oddalona o około 90 km od Warszawy i należąca do gminy Ostrów Mazowiecka. 13 czerwca 1943 roku właśnie w tym miejscu dokonano egzekucji ośmiu młodych mężczyzn, wśród których znalazł się Marian Śladewski – brat mojego dziadka. Dużo o historii tego miejsca dowiedziałam się od mojej babci – Ireny, dla której mówienie o czasach II wojny światowej nie jest rzeczą łatwą. Lecz to właśnie dzięki świadkom tamtych wydarzeń jeszcze o nich nie zapominamy. Mój dziadek wywodził się z wielodzietnej rodziny, jeden z jego braci – Marian zginął tragicznie za ojczyznę. We wspomnieniach babci zapisał się on jako przystojny, okrągły na buzi, wysoki chłopiec. Ponadto był człowiekiem pracowitym, życzliwym, a w wolnych chwilach grał na harmonii. Był on ogromnym patriotą, miał w sobie chęć walki z okupantem. To spowodowało, że podjął się działalności partyzanckiej za co przepłacił życiem on i jego koledzy. Dzień Zielonych Świątek 1943 roku to dzień szczególnie zapamiętany przez moją prababcię – Aleksandrę Śladewską i pradziadka – Hieronima Śladewskiego, a także całą rodzinę Śladewskich. Tego dnia do jej syna – Mariana przyszli żołnierze III Rzeszy. Zastali go siedzącego na ganku domu swojej ciotki, u której mieszkał. Nic nie mówiąc wręczyli mu do ręki amunicję i kazali po prostu iść. W tym czasie strzelili w tył jego głowy. Kiedy tylko dowiedziała się o tym moja prababcia to szybko udała się do sąsiedniej wsi. Zobaczyła tam swojego syna, który leżał martwy. Pierwsze co zrobiła to podbiegła do niego i przytulając go zaczęła zbierać jego mózg. Nie wyobrażam sobie jak musi czuć się matka, której dziecko umiera i to jeszcze w tak okrutny sposób. Wiem tylko, że moja prababcia przez długi czas nie mogła dojść do siebie. Ta tragedia do końca życia pozostała w pamięci moich pradziadków i całej najbliższej rodziny. Oprócz Mariana Śladewskiego na Fidurach zginęli też inni, którzy działali w partyzantce. Śmierć ich była odwetem za zabójstwo niemieckiego starosty. Moja babcia powiedziała, że byli to: 21-letni Stanisław Fidura, 45-letni Ansgary Puścian, 33-letni Piotr Puścian, 20-letni Henryk Fidura, 33-letni Henryk Fidura oraz 16-letni: Stanisław Samsel i Aleksander Fidura. Babcia słyszała, że zginęli poprzez bicie bagnetami, rozstrzelanie, czy palenie żywcem. Prawdopodobnie przed śmiercią byli torturowani. Podpalano ich, a także podcinano im języki. Na Fidurach znajduje się obecnie niewielki pomnik, upamiętniający te wszystkie osoby, które oddały swoje życie za ojczyznę. Jednak mało osób, nawet mieszkańców gminy Ostrów Mazowiecka, słyszało o tym miejscu. Myślę, że warto powiedzieć o tamtych wydarzeniach, aby zwiększyć świadomość ludzi na temat lokalnej historii. Aleksandra Śladewska we współpracy z Ireną Śladewską

